Jak wspominam Kalisz?
To moje drugie miasto. Tam dorastałam, przeżywałam smutek i młodzieńczych radości😊
Niedługo po naszym przyjeździe do miasta, w 1852 roku, byłam świadkiem strasznej tragedii – wielkiego pożaru.😯 Miałam wtedy zaledwie dziesięć lat. Pamięć po tylu latach bywa ulotna, ale pozostał we mnie obraz ognistej łuny nad miastem, krzyku i dymu.
Zadedykowałam tym wydarzeniom wiersz Zgorzałemu miastu”, to mój osobisty zapis tych chwil:☺️
„Słyszę, słyszę krzyk twój w dali,
Widzę dym, jak wali;
Czuję, czuję pod powieką
Żary, co cię pieką.
Ulicami śmierć przechodzi…
Wspólna kawa to szczególny czas na snucie wspomnień….☕️
A Wy – jakie miejsce z dzieciństwa pamiętacie najbardziej?
M.

